Nabici w kanalizację
Już w tydzień po przegłosowaniu przez radnych realizacji tej inwestycji, geodeci weszli w teren, a w kolejnym tygodniu wykonawca rozpoczął prace. Tempo ekspresowe, ale... W niedługim czasie okazało się, że z tą inwestycją coś jest nie tak i wiele rzeczy się nie zgadza.
Okazało się, że rozpoczęto inwestycję na podstawie nieaktualnych planów budowlanych! Projekt kanalizacji odnosi się do stanu sprzed prawie 10 lat, kiedy wiele domów jeszcze nie było wybudowanych. Są takie sytuacje, że nowy właściciel działki, który zdążył postawić już dom, dopiero teraz dowiaduje się, że rura ma przeciąć jego działkę. Zdarza się, że na nieaktualnej mapie rura ma przebiegać przez środek domu, bo nie wykonano aktualizacji projektu do stanu faktycznego.
Pozwolenie na budowę też jest stare, sprzed kilku lat. Czy jest to zgodne z obowiązującym prawem? Żeby pozwolenie na budowę było ważne, to minimum raz na trzy lata muszą być wykonane jakieś prace na budowie potwierdzone wpisem w książce budowy. Nikt nie zauważył, aby wcześniej były prowadzone jakieś prace budowlane na tej inwestycji.
Realizacja inwestycji także nasuwa szereg wątpliwości.
Po pierwsze: rury kanalizacyjne układane są wprost na ziemi, a ściślej - na glinie i tą samą gliną przysypywane. Wykonawca nie stosuje podsypki piaskowej, która powinna być stosowana. Czy nie ma zagrożenia pęknięcia rur od naprężeń?
Po drugie: kładzione rury mają średnicę 20 cm. Czy to nie za mało? Do tej „dwudziestki” już będą podłączać kilkadziesiąt domów, a będzie ich przybywać.
Po trzecie: sposób przyłączenia domów nie ujętych w projekcie kanalizacji. O ile domy, które znajdują się w projekcie posiadają fabryczne przyłącza do studzienek, to domy, których w projekcie nie ma, mają być podłączone na zasadzie wykonania otworu w studzience i uszczelnienia go betonem. Czy woda opadowa lub gruntowa nie będzie dostawać się przez te nieszczelności do sieci kanalizacyjnej. Czy nie okaże się, że oczyszczalnie ścieków podczas opadów deszczu będą przyjmować więcej wody deszczowej niż ścieków.
Po czwarte: są przypadki, że w linii drogi wstawia się kruche studzienki „ogrodowe”, które mogą pękać po najechaniu na nie ciężkich samochodów.
I ostatnie pytanie, które się nasuwa: gdzie są ci, co tak o tę kanalizację walczyli? Dlaczego nie interesują się jak ta inwestycja jest wykonywana? Gdzie są radni z Włosani? Czy nie interesuje ich co i jak się na terenie ich wsi dzieje? Czy chodzi tylko o to, aby wybudować byle jak i byle by?
Jan Nowak
Od redakcji: artykuł został przysłany przez Czytelnika naszego portalu. Zapraszamy do przysyłania tekstów, uwag, informacji.