PRACUJĄ NA STARYCH MAPACH
Byłem zaskoczony, kiedy bez zawiadomienia weszli na moją działkę geodeci, żeby wytyczyć trasę kanalizacji. Tłumaczenie, że informacja była w prasie jest niewystarczająca. Taka informacja powinna znaleźć się na stronie internetowej gminy, na tablicach ogłoszeń, powinien ją przekazać sołtys lub pracownik gminy. A co mają zrobić właściciele działek, po których przebiega kanalizacja, a mieszkają poza gminą? Chyba będą jeszcze bardziej zaskoczeni.
Niewiele mówi ogólne hasło „kanalizacja Włosań etap II”. Numery działek, których dotyczy kanalizacja zostały ujęte w specyfikacji zamówienia. Ale okazało się, że niektóre numery są już nieaktualne, bo np. dokonano podziału działek na kilka mniejszych. I tych nowych numerów specyfikacja już nie uwzględniła.
Na trasie kanalizacji powstały nowe domy, do których zostały doprowadzone media (prąd, woda, gaz, itd.), natomiast wykonawcy mają stare mapy sprzed 2008 r., na których nowe domy i media nie są naniesione. Jeśli media nie zostały zerwane, to tylko dlatego, że właściciele pokazali wykonawcom, w którym miejscu przebiegają.
Jestem za kanalizacją. Czekałem na nią wiele lat. Jednak nie wyobrażałem sobie, że będzie wykonywana w takim chaosie. Od czasu, kiedy mieszkańcy podpisywali zgodę na kanalizację minęło osiem lat. W tym czasie nierzadko nastąpiła zmiana właścicieli i stanu zabudowy działek. Uważam, że przebieg kanalizacji powinien być zweryfikowany do stanu obecnej zabudowy.
Ci, którym bardzo zależy, aby ich domy podłączyć do kanalizacji – cóż mają zrobić, godzą się na wszystko. Jednak czy przynajmniej nie powinno być poszanowane prawo prywatności terenu i każde wejście na działkę nie powinno być poprzedzone stosownym zawiadomieniem?
Mieszkaniec Włosani