Szkoła w Konarach. Dużo chętnych, ale dodatkowej klasy brak
Na początku tego roku napisałam o niezwykłej szkole w Konarach. W ciągu trzech lat z małej wiejskiej podstawówki ze słabą opinią zmieniła się w placówkę, do której przyjeżdżają goście z zagranicy i z całej Polski. To jedyna w kraju podstawówka ucząca dzieci z wykorzystaniem teorii wielorakich inteligencji Howarda Gardnera. Jej nauczyciele określają rodzaj inteligencji dziecka (wg Gardnera jest ich osiem), a następnie dostosowują do niej indywidualne metody pracy. Pierwszak ma inteligencję ruchową? Matematyki najlepiej nauczy się w ruchu. Może uczyć się dodawać i odejmować, skacząc po wymalowanej na podłodze osi z liczbami. Taka oś jest na korytarzu podstawówki w Konarach.
Przychodzą z prośbą o zapisanie dziecka
Do podupadającej niegdyś szkoły kandydaci walą drzwiami i oknami. Problem w tym, że jej dyrektorka, Monika Zatorska (to dzięki jej rządom szkoła stanęła na nogi), ma zgodę gminy na utworzenie jednej klasy.
Podczas ostatniej rekrutacji odrzuciła 18 podań. Prócz tego wciąż przychodzą do niej rodzice z prośbą o zapisanie dziecka. Bez dodatkowej klasy nie ma na to szans. Jeszcze wiosną Piotr Piotrowski, wójt Mogilan (gminy, na terenie której leżą Konary), obiecywał: otworzę ją, jeśli radni wskażą mi, skąd wziąć pieniądze. Radni znaleźli 200 tys. zł zaoszczędzonych na budowie chodnika przy jednej z gminnych ulic.
Na funkcjonowanie klasy od września do grudnia potrzebnych jest 26 tys. zł. Od stycznia gmina dostanie na uczniów rządową subwencję. Wójt przygotował więc uchwałę przesuwającą środki na utworzenie klasy, lecz radni jej... nie przegłosowali. Na sesji zaalarmowali, że jest niekompletna i brakuje w niej kartki. Kolejnej możliwości głosowania już nie było. Wójt wycofał się z pomysłu...
Czytaj dalej: